Zebranie na szczęście nie trwało długo, wiceprezes przydzielił zadania na bieżący, rozpoczęty dopiero co tydzień i Jadwiga mogła umknąć do swego gabinetu. Jej zespół miał zająć się optymalizacją mieszanki stosowanej do produkcji ich sztandarowego wyrobu i Jadwiga zdawała sobie sprawę z powagi sytuacji. Reklamacji wiele nie było, nie w tym rzecz – w dobie kryzysu zarząd po prostu postanowił zmniejszyć pewne koszty. Póki więc jeszcze miała dobrze wyposażoną lodówkę – skorzystała z jej zawartości i nalała sobie soku pomarańczowego. Tak ją pochłonęły myśli o podziale zadań w ramach swojego zespołu, że nie od razu zobaczyła kopertkę zwiastującą nową wiadomość w ich wewnętrznym, firmowym komunikatorze. Ciekawe, co się komuś przypomniało. Otworzyła wiadomość – była od Alberta.