Nie wypadało zrobić nic innego, jak po prostu uciec stamtąd jak najszybciej. Gdy Wincenty spostrzegł, iż wichura poradziła sobie z tym potężnym dębem, który stał na ich podwórzu, omal nie zasłabł ze zdenerwowania. Wiatr był tak silny, że ciężko było oddychać. Wiedział, że pozostały mu sekundy, aby znaleźć się w domu. Musiał jednak przebiec przez całą długość obejścia, a to było trudne i niebezpieczne. Wiatr wprawiał w ruch wszelkie przedmioty, które spotkał na swojej drodze. Rozpędzone masy powietrza poradziły sobie z całym zestawem ogrodowym, który ciężko byłoby teraz skompletować.

Był szczęśliwy, że zdołał zamknąć wszystkie zwierzęta w wyremontowanej dopiero co oborze. Była ona bezpiecznym schronieniem. I była bliżej… Dlatego też zawrócił i nie wiedział dokładnie jak, ale poradził sobie z otwarciem i zamknięciem drzwi. Spędzi ten czas wśród zwierząt, które z przerażenia bały się pisnąć, wsłuchiwali się więc wszyscy w złowrogie zawodzenie wiatru. Byli tu jednak bezpieczni, trzeba to przeczekać.

Tags : , ,
Categories : Bez kategorii lut 18, 2010